„Współpraca”

„Współpraca”

Kiedy podczas XV sesji rady powiatu w październiku 2019 r. starosta i wicestarosta gratulowali Władysławowi Kurowskiemu wygranej w wyborach na posła RP nie brakowało życzliwych słów, podziękowań za dotychczasową pracę radnego powiatowego i nadziei na przyszłą, owocną współpracę.

Starosta zauważył wówczas, że obecny poseł jako były radny i działacz lokalny doskonale zdaje sobie sprawę, jakie braki i bolączki są w powiecie: „mam nadzieję, że pomoże pan w realizacji tych wszystkich rzeczy (…) czekamy na konkrety i efekty pana pracy”. „Kilka próśb, problemów z powiatu myślenickiego do rozwiązania” przekazał posłowi również wicestarosta mówiąc: „a problemy powiatu wiem, że są panu bliskie”, wyrażając jednocześnie nadzieję, że nowo wybrany poseł wspomoże ich realizację.

Na liście potrzeb powiatowych znalazły się m.in: „realizacja bezpiecznych węzłów komunikacyjnych na Zakopiance w Jaworniku, Krzyszkowicach, Bęczarce i Głogoczowie, rozbudowa oddziałów neurologii i wewnętrznego w myślenickim szpitalu przy udziale 75% dofinansowania z budżetu państwa, budowa zachodniej obwodnicy Myślenic, budowa linii kolejowej z Krakowa do Myślenic, zwiększenie finansowania myślenickiego szpitala ze środków NFZ oraz Ministerstwa Zdrowia, pomoc samorządom gminnym w pełnej realizacji gospodarki wodno-kanalizacyjnej, zwiększenie finansowania opieki dla seniorów w domach pomocy społecznej, działanie na rzecz rekompensaty dla samorządów w związku ze stratami dochodów wynikającymi z obniżenia podatku PIT.”

Chyba każdy, kto śledzi lokalne wydarzenia, zauważy ile punktów z owej listy udało się ruszyć z miejsca i skierować do realizacji, ile funduszy na to pozyskano. Ludzie się cieszą, bo w końcu inwestycje, na które czekają od lat mają szansę doczekać rychłego, szczęśliwego zakończenia. Idzie ku lepszemu. Wszystko jest dobrze. Nic tylko się cieszyć! No, ale niestety. Tak po prostu cieszyć się nie da. Bo przecież można przy okazji rozpętać kolejną burzę. To, że mieszkańcy powiatu mają już dość lokalnych przepychanek i wojenek? Nic to. Najwidoczniej niektórych takowe „wojenki” nie męczą. A w „wojence”, jak na „wojence”: czasem obrywają postronni. W ten sposób oberwało się i radnej Jolancie Majce – wystarczyło wyciąć odpowiedni cytat i sklecić złośliwego mema. A, że cytat innej sprawy dotyczył? Nieważne, niezorientowani się nie połapią, a sprawdzać przebiegu poszczególnych sesji i tego, co, kto i w jakiej okoliczności powiedział nikomu się przecież nie będzie chciało, a dzięki prostej manipulacji zamierzony efekt osiągnąć łatwo. Oberwało się i samemu posłowi – bo jak to sukces starostwa sobie przypisuje? Przecież nie on zasiadał w komisji przyznającej fundusze – to jak niby mógł pomóc. Może pokątnie kolegów namawiając, albo na rzecz szpitala lobbując, może przypominając znajomym posłom, że inwestycja ważna i bardzo potrzebna. Wg starosty i jego zwolenników pomóc nijak nie mógł, bo w komisji nie zasiadał, więc wpływu na efekt jej działań nie miał. Ciekawe, bo skoro wpływu nie miał, to dlaczego starosta „zapraszał” go, by wytłumaczył się z tego, gdy powiat innych, przyznawanych funduszy nie dostał? To jak to, jak dobrze, to się nie mieszaj? A jak źle, to się tłumacz? Ot i współpraca kwitnie, trolle internetowe atakują – i życie toczy się dalej. Ja jednak mam cichą, bo cichą, ale jednak nadzieję, że panowie odnajdą jakiś poziom porozumienia i niejasności sobie wyjaśnią. Bo fakt, faktem przyjaźnić się nie muszą, ba! lubić również się nie muszą, ani we wszystkim zgadzać. Ale dobrze by było, by chociaż praca na rzecz dobra mieszkańców ich łączyła. Chociaż to jedno. Bo przecież o to w tym chodzi…

Śledząc jakże gorącą dyskusję na profilu społecznościowym starostwa kilka i refleksji i pytań się pojawiło. Pierwsza to taka, że chyba jednak nie wypada, by na oficjalnym profilu bądź co bądź poważnej instytucji takie „polemiki” się pojawiały. Nie wypada również, by do osób biorących udział w dyskusji odnosić się niegrzecznie – jak już pisałam: można się z kimś nie zgadzać, można mieć inne zdanie, ale nie usprawiedliwia to braku szacunku do innej osoby, a czasem po prostu zwykłego chamstwa.

Ciekawą kwestią są też i same pozyskane fundusze. Bo skoro zasługa to tylko i wyłącznie władz starostwa, to ciekawi mnie dlaczego wcześniej ich pozyskać się nie udało? Patrząc na listę, jaką przedstawił w 2019 r. wicestarosta, widać przecież, że jest ona poważna i licznych inwestycji dotyczy. Dlaczego nie udało się zatem nic ruszyć wcześniej? Te kilka czy kilkanaście lat temu. Bo przecież to nie są sprawy, które pojawiły się wczoraj, a raczej takie, na które mieszkańcy czekają od lat – czasem wielu. Nie zawsze PiS było u władzy – wtedy nie dało się zrobić czegoś np. na zakopiance?

I jeszcze jedna refleksja, ja się zgadzam z tymi, którzy mówią: państwo nam daje pieniądze, ale to my temu państwu płacimy w podatkach. I tylko takie pytanie mam znowu: to lat temu 10, czy 8, czy 5 mieszkańcy powiatu myślenickiego podatków nie płacili?

Marta Duszyk Marta Duszyk Autor artykułu

Absolwentka teatrologii na UJ, wielka miłośniczka książek, lubi spokój, koty i psy; z uwagą obserwuje otaczającą ją rzeczywistość i ludzi. Sekretarz Redakcji Gazety Myślenickiej od grudnia 2019.