Wszyscy za koleją
Na posiedzeniu Rady Powiatu Myślenickiego w dniu 28 stycznia radni jednogłośnie podjęli uchwałę w sprawie poparcia realizacji inwestycji budowy połączenia kolejowego Kraków-Myślenice. Ponadto przegłosowano szereg innych uchwał, w tym w sprawie przyjęcia „Programu Rozwoju Pieczy Zastępczej w powiecie myślenickim na lata 2025-2027”.
Przewodniczący rady Tadeusz Żaba, który przedstawił uchwałę w sprawie poparcia budowy linii kolejowej Kraków - Myślenice, zaznaczył, że radni nie przesądzają o przebiegu jej trasy, a jedynie popierają samą ideę budowy tego połączenia. Radny Robert Pitala mówił m.in., że projektowane połączenie kolejowe przyczyni się do rozwoju ziemi myślenickiej i będzie jedyną prawdziwą alternatywą dla przeciążonej zakopianki.

- Jeśli śledzicie państwo losy budowy kolei, to pewnie wiecie, że posłowie PiS i Koalicji Obywatelskiej jednoznacznie popierają ten projekt. Nie spotkałem się z politykiem, który mówiłby, że ta kolej jest niepotrzebna. Połączenie kolejowe to transport szybki, ekologiczny, tani i w miarę przewidywalny. Na drodze może stać się wszystko. Słyszymy zapowiedzi o tym, że zaraz w Krakowie będzie strefa czystego transportu, rosną tam też stawki za parking. Nie widzę zagrożeń, a same korzyści z powstania takiej trasy - powiedział Robert Pitala.
Radny Jan Bylica dodał, że ten projekt jest spóźniony o co najmniej 50 lat, a jest konieczny jeśli myślimy o poprawie jakości naszego powietrza. Dyskusję zakończył Edward Zadora, który zauważył, że już sto lat temu wytyczano trasę kolei do Zakopanego przez powiat myślenicki, m.in. miała ona biec przez gminę Tokarnia. Po dyskusji przeprowadzono głosowanie. Wszyscy obecni radni opowiedzieli się za budową linii kolejowej Kraków - Myślenice.
Wśród wielu innych spraw poruszanych na sesji dyskutowano m.in. o pieczy zastępczej. Anna Kapusta, nowa dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Myślenicach przedstawiła założenia „Programu Rozwoju Pieczy Zastępczej w powiecie myślenickim na lata 2025-2027”. Obecnie w naszym powiecie działa 17 rodzin zastępczych, z których tylko 4 to tzw. zawodowe rodziny zastępcze. Bardzo trudno pozyskać nowych chętnych, aby podjęli się tego zadania - wychowania cudzych dzieci. Odpowiadając na pytanie radnego Jana Bylicy, czy powiat powinien przeznaczyć wyższe środki finansowe dla takich rodzin, dyrektor Anna Kapusta wyjaśniała, że problem jest bardzo złożony i nie chodzi tylko o pieniądze. Według niej największym problemem jest to, iż dzieci, które trafiają do pieczy zastępczej borykają się z wieloma problemami i wymagają specjalistycznej pomocy, stąd tak trudno znaleźć chętnych, aby chcieli wychowywać te dzieci. Według niej, dziś nawet trudno przysposobić do opieki tzw. rodzinę spokrewnioną, czyli nawet bliscy krewni nie chcą podjąć się opieki nad tymi dziećmi, co wiąże się m.in. z długotrwałym procesem przygotowania kandydatów. Nasze rodziny zastępcze są mocno obciążone, dlatego według dyrektor Anny Kapusty, powiat powinien rozważyć powołanie nowej placówki socjalizacyjnej. Obecnie powiat ma dwie placówki, jedną rodzinną, gdzie trafiają młodsze dzieci i jedną socjalizacyjną, dla nastolatków. Według dyrektorki PCPR-u dla niektórych nastolatków pobyt w placówce może być nawet lepszy niż w rodzinie zastępczej, jednak podkreśliła, iż dzieci trafiające do pieczy zastępczej powinny być wychowywane w rodzinach. Jak zaznaczyła jednym z najważniejszych zadań dla osób pracujących w PCPR jest współpraca z gminnymi ośrodkami pomocy społecznej, tak aby mogły one efektywnie wspierać rodziny z problemami, żeby jak najmniej dzieci trafiało do pieczy zastępczej oraz aby z czasem dzieci, które jednak tu trafią mogły wrócić do rodziny biologicznej.
