Wyjątkowa w skali Europy

Wyjątkowa w skali Europy

Mało kto wie, ale nasza fontanna „Tereska” to nietuzinkowe dzieło metalurgów, które według ekspertów jest wysoko pozycjonowanym wyrobem w skali Europy, unikalnym na obszarze Polski.

Rewitalizacja myślenickiego rynku powoli dobiega końca, ale wśród obiektów, które niewątpliwie od lat służą za wizytówkę Myślenic jest fontanna „Tereska”. Przed ponad stu laty, kiedy rozwijano miejską infrastrukturę techniczną, pod płytą rynku biegł wodociąg, a fontanna pełniła zupełnie inną funkcję – była elementem kończącym przesył wody. Podobnie jak w innych miastach, sprowadzony odlew żeliwny świadczył o nadanym znaczeniu dla tak ogromnej na ówczesną skalę inwestycji, rzadko spotykanej na obszarze dawnej Galicji. W Myślenicach stanęła piękna „Tereska”, do niedawna z nieodkrytym pochodzeniem. Zbadania jej

historii podjął się Sebastian Wójcik-Jackowski, myśleniczanin, obecnie kierownik Wydziału Kontroli Gospodarowania Wodami RZGW w Krakowie, PGW Wody Polskie oraz autor licznych publikacji z zakresu różnych dziedzin.- Przez ostatnie kilka lat prowadziłem szeroko zakrojone badania, które polegały na wyszukaniu, zebraniu i analizie dostępnych materiałów naukowych publikowanych przez specjalistów, którzy zajmują się historią produkcji z żeliwa artystycznego, w tym podobnymi czy wręcz identycznymi figurami znajdującymi się w różnych częściach Europy.

Rezultaty swoich badań nad myślenicką „Tereską” i bliźniaczymi obiektami zamieścił w publikacji pt. „Piękno utkwione w żeliwie”, której zakup jest możliwy (w tym jako e-book) w systemie Ridero poprzez stronę internetową https://ridero.eu/pl/books/piekno_utkwione_w_zeliwie/. W książce tej autor opisuje w szerokim kontekście historię takich obiektów, miejsca oraz przyczyn, dla których powstały w poszczególnych lokalizacjach, a także przedstawia całą paletę zdjęć przez siebie sporządzonych w trakcie dalekich podróży wiodących ich śladem. Opisane są również różnego rodzaju wyroby oraz wskazane konkretne miejscowości, gdzie się znajdują. W publikacji znajdziemy ponadto szczegółowe informacje na temat historii naszej myślenickiej „Tereski”, a także miejscowości, gdzie znajdują się podobne figury.

Dotarcie do pewnych faktów związanych z myślenicką fontanną wymagało zarazem sporego trudu i doświadczenia, gdyż wiedza o nich nie jest powszechna. Trafiając na kluczowy ślad i element łączący wszystkie omawiane wyroby Sebastian Wójcik-Jackowski doszedł do tego, gdzie figura powstała, a dokładnie w jakiej odlewni została wyprodukowana oraz jakie są jej koleje losu. - Okazało się, że to ulokowany w Blansku na Morawach zakład z bogatą historią, należący do czołówki europejskiej pod tym względem, jeśli nawet nie światowej, należący do wybitnej osobistości w tamtych czasach, jaką był bez wątpienia książę Hugo Franz Altgraf zu Salm-Reifferscheidt-Raitz. W ten sposób, sięgając niejako do samego źródła, doszedłem też do kwestii związanych z okolicznością zainicjowania realizacji wyrobów w typie myślenickiej „Tereski”, a także powiązań z innymi podobnymi obiektami oraz budową wodociągów, co ma znaczenie zwłaszcza w aspekcie renowacji związanej z nią „Studzienki”.

Według autora publikacji, wiedza na temat fontanny „Tereski” jest praktycznie zerowa, a nawet zdarza się, że w publikacjach i lokalnej prasie nadal powielany jest nieprawdziwy fakt, jakoby figura miała powstać w odlewni w Wiedniu. Dlatego tym bardziej prowadzenie badań i opublikowanie książki na ten temat jest dla historii naszego miasta bardzo cenne.

- Przez wzgląd na rangę obiektu, moim zdaniem Myślenice powinny w ramach promocji różnych form aktywności, znajdujących uznanie zwłaszcza w dobie pandemii, szeroko wykorzystywać walor posiadania znamienitej fontanny. Po pierwsze, nie ma wątpliwości, iż jest to jedyny taki zabytek w Polsce. Znalazłem co prawda inny posąg wymienionego producenta w Cieszynie, ale o odmiennym charakterze. Po drugie, ona nas wpisuje w szerszy obręb współpracy międzynarodowej, co niewątpliwie sytuuje Myślenice znacznie wyżej w hierarchii miast, mogących nam często tylko pozazdrościć. Patrząc, że dzisiaj życie przenosi się do centrów handlowych kosztem tradycyjnych przestrzeni miejskich, to rozpropagowanie tego rodzaju wiedzy, w jakiś sposób mogłoby się przyczynić do zwiększenia napływu turystów i powstania z prawdziwego zdarzenia trasy do zwiedzania. W przeciwnym razie obawiam się, że myślenicki rynek to będzie martwy plac wyłożony nową nawierzchnią, a przecież nie o to chodzi i należy uczynić wszystko aby stało się inaczej - podsumował Sebastian Wójcik-Jackowski.

 

Maria Gaczyńska Maria Gaczyńska Autor artykułu

Dziennikarka, interesuje się głównie sprawami społeczno-politycznymi miasta i regionu