Wykorzystanie statystyki w medycynie

Wykorzystanie statystyki
w medycynie
Ryszard Tadeusiewicz Naukowiec AGH, absolwent myślenickiego LO

Aktualnie obowiązuje „Evidence based medicine” co można przetłumaczyć „medycyna oparta na dowodach”. Chodzi o to, by w praktyce klinicznej stosować tylko te metody diagnostyki i leczenia, dla których naukowo udowodniono ich skuteczność.

Ale jak zdobyć takie naukowe dowody w sytuacji, kiedy każdy pacjent jest niepowtarzalnym indywiduum, każda przypadek choroby jest nieco odmienny, każdy przebieg leczenia jest trochę inny i jego wynik też bywa różny?

Od dawna przyjęto więc, że obserwacje medyczne trzeba zebrać nie od jednego, lecz od wielu pacjentów i przedstawić w formie opracowanej statystycznie. Trzeba jednak podkreślić, statystykę można używać dobrze albo źle. Znam to bardzo dobrze, bo nader często trafiają do mnie do recenzji referaty zgłaszane na konferencje, artykuły nadsyłane do czasopism naukowych albo rozprawy doktorskie, w których są błędy.

Przy korygowaniu błędów trzeba unikać zacietrzewienia. Ogromnie ważne jest, żeby zwalczać błędny pogląd, a nie osobę, która go głosi. Recenzent nie może tolerować błędu, musi więc go wytknąć w swojej opinii. Niekiedy błąd jest tak poważny, że ostateczny werdykt recenzji nie może być inny, niż tylko negatywny. Jednak tocząc naukowy spór z poglądami innego badacza nie można kierować ataków ad personam ponieważ każda osoba podejmująca pracę naukową zasługuje na szacunek, usiłuje bowiem - zwykle z nakładem wielkiego wysiłku i ambicji - dać ludzkości najcenniejszy dar, jaki może istnieć: kolejny okruch odkrytej prawdy naukowej.

Chciałbym wskazać na dwie ważne okoliczności, która powodują, że wykrywając błędy w pracach medycznych odwołujących się do statystyki - jestem wyrozumiały. Pierwszą okoliczności staje się fakt, że perfekcyjne stosowanie statystyki jest – wbrew pozorom – bardzo trudne. Na pozór sprawa prosta: każdy potrafi obliczyć średnią, odchylenie standardowe, korelację, użyć testu chi-kwadrat albo analizy wariancji. Współczesne programy komputerowe wykonują wszystkie działania szybko, sprawnie, przy minimum wysiłku ze strony osoby zlecającej odpowiednią analizę. Jednak to tylko pozory. Statystyka ma to do siebie, że za jej pomocą równie łatwo można odkryć prawdę, jak również ostatecznie ją zaprzepaścić. Żeby dobrze użyć statystyki należy wiedzieć, jak sformułować pytanie, jakiego narzędzia użyć przy poszukiwaniu odpowiedzi, a także jak zrozumieć odpowiedź, gdy się ją uzyska. To naprawdę nie jest łatwe.

Drugi powód pobłażliwości jest taki, że w medycynie praktycznie nie występuje zjawisko, które bywa dosyć popularne w innych obszarach zastosowania statystyki – mianowicie takie jej wykorzystanie, żeby celowo zakamuflować prawdę. Lekarz poddający swoje badania albo spostrzeżenia analizie statystycznej jest oczywiście zainteresowany żeby określone testy „wyszły”, bo wtedy będzie mógł zdobyć stopień naukowy, wyjechać na konferencję albo uzyskać prestiżową publikację. Czasem traktuje przy tym statystykę jako swoisty ozdobnik. Wiem co mówię, ponieważ przeżyłem szok, gdy jeden z krakowskich luminarzy nauk medycznych położył na mym biurku stertę notatek zawierających wyniki jego doświadczeń naukowych, prosząc, żebym do tego dorobił statystykę. Gdy zapytałem, pod jakim kątem mam te dane analizować i jakich wniosków poszukiwać, odrzekł:

-Wnioski to ja już mam gotowe, teraz trzeba tylko zrobić trochę statystycznych obliczeń, bo mi pracy nie wydrukują!

Jednak nie zdarzyło mi się spotkać pracy medycznej, w której statystyki użyto by z premedytacją jako sposobu ukrycia czegoś, lub zasugerowania czegoś niezgodnego z prawdą. I to jest wspaniałe!