Z Fuckowej Góry na olimpiadę
Polska w Grenoble była reprezentowana przez 31 sportowców w 6 dyscyplinach i chociaż nie zdobyła medalu to zachwyciła społeczność olimpijską strojami jakie mieli na sobie sportowcy w trakcie ceremonii inauguracji. Mowa o kożuszkach z motywami podhalańskimi. W klasyfikacji modowej wygraliśmy, więc szkoda, że to tylko konkurencja nieoficjalna…Nie mniej był to jeden z najlepszych występów polskiej reprezentacji na zimowych igrzyskach, choć paradoksalnie nie udało się zdobyć złotego krążka. Jednak aż cztery razy Biało-Czerwoni zajmowali najgorsze dla sportowca 4. miejsca, a saneczkarze byli o włos od medalu. Rewelacyjnie spisały się kobiety, które w komplecie były blisko medalu. Czwarta Helena Macher przegrała brąz z Angeliką Dünhaupt (RFN) o niecałe pół sekundy. Niewiele wolniejsza od swojej koleżanki była piąta w klasyfikacji Jadwiga Damse, która miała nawet najszybszy czas ostatniego, trzeciego ślizgu. Z kolei debiutantka na tak dużej imprezie Anna Mąka była siódma. Gdyby prowadzona była klasyfikacja drużynowa, Polki uległyby tylko zawodniczkom z RFN, choć akurat złoto wywalczyła Włoszka z południowego Tyrolu Erika Lechner.
Zatrzymajmy się jednak bliżej przy naszej młodej saneczkarce Annie Mące, która była jedną z pierwszych olimpijek wywodzących się z powiatu myślenickiego. Urodziła się 18 lutego 1948 w Skomielnej Czarnej (gmina Tokarnia) na roli Fuckowej na zboczu Góry Fuckowej (644 m npm)) na tzw. Kubie jako córka Augustyna i Zofii Wojtasik. Już w szkole polubiła sport, a codzienne kilometrowe wędrówki do szkoły i z powrotem do domu, który stał niemal na szczycie góry, hartowały jej duszę i ciało. Ukończyła szkołę podstawową w rodzinnej wsi, by następnie kontynuować naukę w Technikum Kolejowym w Krakowie, które dysponowało internatem, bowiem w domu się nie przelewało. Tam przypadkowo zetknęła się ze sportem wyczynowym jako 17-letnia dziewczyna. Dyrektor szkoły był jednocześnie wiceprezesem Klubu Sportowego „Olsza Kraków”. W klubie nie mieli saneczkarzy juniorów, a potrzebowali, więc zgłosili się do dyrektora, by wskazał kandydatów. Wytypowanie pani Anny było oczywistością. Miała dobre wyniki w każdej uprawianej dyscyplinie: rzucie piłeczką palantową, skoku w dal i wzwyż, biegach krótkich i długich, siatkówce i piłce ręcznej. Trenowała także pięciobój. Reprezentowała szkołę i województwo na zawodach. Sport był jej całym życiem. W podjęciu decyzji pomógł jej dyrektor szkoły, który niemal szantażem nakłonił ja do uprawiania tej niebezpiecznej dyscypliny sportu.
Niedługo potem pojechała na zgrupowanie do Krynicy. Połknęła bakcyla. Spodobała jej się nowa dyscyplina, której uprawianie szybko przerodziło się w wielka pasję i zdopingowało do wytrwałej pracy. Wkrótce utalentowana dziewczyna wygrywała wszystkie zawody okręgowe, także w kategorii seniorek. W 1967 roku, jeszcze jako juniorka, która trenuje dopiero kilkanaście miesięcy, dostała się do kadry olimpijskiej seniorów, co do tej pory uznaje za jedno ze swoich największych osiągnięć sportowych. Na zawodach przedolimpijskich w Grenoble, gdzie za rok miały odbyć się zimowe igrzyska, zajęła czwarte miejsce, najlepsze z Polek!
Jej kariera ledwo co rozpoczęta stanęła na rozdrożu. Ledwie na dwa miesiące przed imprezą życia w Krynicy uległa poważnemu wypadkowi na torze. Na słynnej „beczce”, bardzo ostrym zakręcie tuż przed metą, gdzie działa potworna siła odśrodkowa, wypadła z „rynny”. Na szczęście skończyło się „tylko” wstrząsem mózgu i pęknięciem podstawy czaszki. Pani Anna przez 30 godzin leżała nieprzytomna w szpitalu. Wyszła po dwóch tygodniach i… zawieziono ją na kolejne zgrupowanie kadry do Karpacza, gdzie odbywała się ostatnia eliminacja przez igrzyskami…., które wygrała na środkach przeciwbólowych. W konsekwencji dwa miesiące później 19-letnia Anna zameldowała się w hotelu w miejscowości Villard de Lans koło Grenoble, gdzie znajdował się tor saneczkowy.
Nadszedł pierwszy dzień zawodów, który rozpoczął się o godzinie 3.30 w nocy! Pani Anna startowała z numerem 15. Przed nią jechały dwie Niemki z NRD, która były wtedy światową potęgą saneczkarstwa. Po ich przejeździe tory startowe były wytopione do betonu. Młoda Polka zgłosiła ten fakt do jury zawodów. Zgodnie z przepisami, zawody powinny zostać odwołane. Tak się jednak nie stało. W trudnych warunkach Anna uzyskała 20 czas pierwszego ślizgu. Nic nie pomogła doskonała jazda w dwóch pozostałych, w których osiągnęła trzecie czasy. Pozwoliło jej to awansować jedynie na dobrą siódmą pozycję, z której debiutantka z Polski była oczywiście niezadowolona. Liczyła bowiem na medal i jak sama wspomina - płakała z rozżalenia jak bóbr!
Na tym jednak olimpiada dla Anny Mąki się nie skończyła. Zgłaszając problem z wytopionym lodem na starcie, trafiła na trop sportowej afery. Wybuchł wielki międzynarodowy skandal. Okazało się, że Niemki podgrzewały płozy saneczek, by zwiększać prędkość. To było niedozwolone. Dla sąsiadek z bratniej Niemieckiej Republiki Demokratycznej skończyło się to dyskwalifikacją. Niemcy ogłosili zaś wszem i wobec, że pani Anna jest… antykomunistką! Przysporzyło jej to wiele przykrości. Gospodarze Francuzi oraz Amerykanie proponowali jej nawet azyl polityczny…ale panna Mąkówna miała za dwa miesiące przystąpić w Krakowie do matury. Wiedziała, że w kraju mogą ją spotkać liczne nieprzyjemności. Postanowiła jednak wrócić do Polski. Miała bowiem niezachwianą świadomość, że postąpiła słusznie bowiem Niemki postąpiły wbrew zasadom fair play!
Innego zdania była jednak służba bezpieczeństwa PRL-u, która już na lotnisku w Warszawie zatrzymała młoda olimpijkę i przesłuchiwała ją jako wroga systemu socjalistycznego. Wszystko skończyło się jednak na strachu i poczuciu wielkiej krzywdy Anna Mąka mając 22 lata zrezygnowała z kariery reprezentacyjnej. W niejasnych okolicznościach nie pojechała do Japonii na kolejne zimowe igrzyska w Saporo, chociaż zajęła drugie miejsce w kwalifikacjach przedolimpijskich. ( Pojechały tam juniorki bez żadnych osiągnięć sportowych). Po zamianie barw klubowych do 1973 roku reprezentowała klub z Zakopanego. Potem zrezygnowała z kariery sportowej, poszła na studia i do pracy. W 1977 roku wyszła za mąż za Zygmunta. Matka Doroty i Katarzyny. Pracowała na kolei i wychowywała dzieci. Uwielbia sport i wycieczki w Beskidy.
Marian Cieślik
PS.: Anna Mąka - saneczkarka (163 cm, 65 kg) startująca na torach lodowych, reprezentantka Olszy Kraków (1966-1968) i SN PTT Zakopane (1969-1973); startowała w konkurencji jedynek. Wicemistrzyni Polski w latach: Międzynarodowa (1973) i w konkurencji krajowej (1968, 1970) , Uczestniczka MŚ: 1967 Hammarstrand – 9, 1970 Königssee – 13 i ME: 1967 Königssee – 7. Olimpijka z Grenoble (1968) – 7 miejsce.
