Zanim się zaczęła, już się skończyła
Na nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej w Myślenicach, zwołanej z inicjatywy radnych opozycyjnych, która odbyła się w poniedziałek 24 marca, radni mieli głosować nad przystąpieniem naszej gminy do stowarzyszenia Lokalna Grupa Działania „Między Dalinem i Gościbią”. Jednak radni nie przegłosowali porządku obrad i przewodniczący Mirosław Fita zamknął sesję, zanim przystąpiono do części merytorycznej obrad. Stało się tak, gdyż burmistrz Jarosław Szlachetka wyraził wątpliwość czy głosowanie przystąpienia do LGD ma sens, skoro nie wiadomo czy nasza gmina z tego stowarzyszenia skutecznie wystąpiła.
Jak poinformował radca prawny urzędu Szymon Szlósarczyk, do dziś nie wpłynęło do magistratu pismo informujące o skreśleniu naszej gminy z listy członków stowarzyszenia mimo, że już dawno temu Rada Miejska w Myślenicach podjęła uchwałę o wystąpieniu naszej gminy z tego LGD, która to uchwała została przesłana do stowarzyszenia. Co więcej, na przełomie roku prezes LGD „Między Dalinem i Gościbią” kilkakrotnie zwracał się do UMiG z wezwaniem o zapłacenie składek członkowskich jakoby należnych LGD. W związku z tym głosowanie obecnie nad uchwałą o przystąpieniu do tego LGD jest niezasadne. Te informacje spowodowały, że większość radnych była przeciwna głosowaniu nad projektem tej uchwały.
Po sesji w mediach społecznościowych ukazała się wypowiedź prezesa LGD „Między Dalinem i Gościbią” Kazimierza Dąbrowskiego, który wyraził ubolewanie z powodu decyzji radnych i poinformował, że pieniądze z LGD dla mieszkańców naszej gminy będą wstrzymane, albo będzie utrudnione ich pozyskanie. Wtórował mu radny Maciej Ostrowski.
Do tej wypowiedzi odniósł się burmistrz Jarosław Szlachetka, który stwierdził: - Członkostwo gminy Myślenice w LGD „Między Dalinem i Gościbią” pan prezes Dąbrowski oraz pan radny Ostrowski z innymi chcieliby sprowadzić jedynie do roli płatnika składek członkowskich, które w dużej mierze przeznaczane byłyby na diety członków zarządu, wynagrodzenia pracowników i bieżącą działalność stowarzyszenia, zamiast na realne wsparcie lokalnych inicjatyw. Wbrew temu co wspólnie twierdzą panowie Dąbrowski z Ostrowskim, brak przystąpienia do LGD „Między Dalinem i Gościbią” w żaden sposób nie ogranicza nas jako samorządu, mieszkańców, przedsiębiorców ani organizacji pozarządowych z terenu gminy Myślenice w ubieganiu się o środki finansowe. Obszar naszej gminy jest objęty Lokalną Strategią Rozwoju LGD co oznacza, że lokalne projekty mogą być finansowane bez konieczności formalnego członkostwa gminy w stowarzyszeniu. Dlatego podzielam stanowisko większości radnych i uważam, że przystąpienie do LGD nie przyniesie korzyści naszej gminie, a jedynie wygeneruje dodatkowe koszty na poziomie 100 000 zł rocznie, które nie mają przełożenia na realny rozwój Myślenic i dobro mieszkańców.
Potwierdziła to dla Gazety Magdalena Doniec kierownik zespołu ds. Zarządzania RLKS Małopolskiego Urzędu Marszałkowskiego, która nadzoruje realizację umów przez LGD w naszym województwie. Według Magdaleny Doniec nawet samorząd Miasta i Gminy Myślenice może starać się o te środki nie będąc członkiem LGD. Przynależność naszej gminy do LGD nie ma żadnego znaczenia przy ubieganiu się o dofinansowanie z tego stowarzyszenia, jako mieszkańcy powiatu myślenickiego mamy do tego prawo. Według zasad, jakimi kierują się LGD, przy ubieganiu się o dofinansowanie nie można nikogo wykluczać, ani nikogo faworyzować, gdyż środki, którymi operuje LGD pochodzą z funduszy unijnych. Oprócz naszej gminy do tego LGD, z naszego powiatu nie należy także gmina Sułkowice, która również nie zamierza przystąpić do tego stowarzyszenia.
