Zarabie znów przyciąga, jak dawniej – 15 lat po wielkiej powodzi
15 lat temu na łamach naszej gazety ukazał się tekst Piotra Jagniewskiego – „ZARABIE już nie przyciąga jak dawniej”. Autor przechadzał się wówczas po Zarabiu, które trzykrotnie już było zalewane przez Rabę (do czwartego ataku żywiołu dojdzie jeszcze we wrześniu) i pokazywał: wystające druty zbrojeniowe, obok których kąpią się dzieci, kratery o średnicy kilku metrów czy śmieci naniesione przez wodę. Dziś ta reprezentacyjna dzielnica Myślenic znów zachwyca i każdego ciepłego dnia wypełnia się mieszkańcami i turystami.
Powódź 2010 roku nie oszczędzała gminy Myślenice. Raba pokazała swoje groźne oblicze aż cztery razy. Pierwsze uderzenie nastąpiło w połowie maja, drugie na początku czerwca, trzecie pod koniec lipca, a czwarte początkiem września.
Straty oszacowano wówczas na osiem milionów złotych, co po uwzględnieniu inflacji dawałoby dziś w okolicach 14/15 milionów złotych. Zgodnie z wykazem kosztów najbardziej podczas powodzi ucierpiały oczywiście Myślenice, druga była Poręba, a trzecia Trzemeśnia i Głogoczów.
Obok Dolnego Przedmieścia, Zarabie było jedną z dzielnic, która nie przypominała samej siebie. W jeden sezon, podczas którego turyści powinni spędzać całe dnie nad Rabą, jej otoczenie zmieniło się w pobojowisko. Woda zabrała niemal wszystko - plażę trawiastą, boiska, ławki, drogi, a zostawiła po sobie jedynie szlam, błoto, gałęzie i płyty zbrojeniowe, z których wystawały druty.
- Teraz na Zarabie mówię Arabia Saudyjska. Kamienie, piasek, wyrwy w ziemi i zero cienia przypominają mi pustynię. Ludzie przychodzą nad wodę, owszem, ale tylko, gdy są największe upały, kiedy muszą wejść do wody, aby się ochłodzić. Jeśli nie ma upałów takich jak w ostatnich tygodniach, nikt nie wybiera się tu nawet na spacer. Ruch zmniejszył się o 75%, a to, co udało mi się zarobić w tym roku, to zaledwie czwarta część utargu z zeszłego sezonu. Ratunkiem mogłyby być Dni Myślenic lub inna duża impreza, ale na taką na razie się nie zapowiada – mówił w 2010 roku Marek Ambroży prowadzący słynny, ale już nieistniejący bar „Zielony Słoń”.
Wówczas świat dla wielu osób się zawalił, lecz 15 lat później Zarabie znów zachwyca. Dzięki pracy lokalnej społeczności i wielu inwestycjom dziś ta dzielnica miasta jest pierwszym wyborem podczas gorącego weekendu dla wielu mieszkańców gminy.
W ostatnich latach na Zarabiu powstały między innymi: piaszczyste plaże, skatepark z pumptrackiem, trasy singletracks, oświetlenie ścieżki pieszo-rowerowej wzdłuż Raby. Zmodernizowany został również basen, a wciąż trwają pracę nad nowym stadionem Dalinu Myślenice. Ponadto regularnie odbywają się tam imprezy takie jak: Garmin Ultra Race, Plaża Open, Myślenicki Bieg Uliczny czy Extreme Jam, który w ubiegłym tygodniu przyciągnął setki widzów.
- Zarabie były kiedyś niezwykle popularnymi „zielonymi płucami Krakowa”. Później przeżywało swoje gorsze i lepsze okresy, obecnie, od jakiegoś czasu przeżywa swój lepszy czas, co widać po liczbie ludzi, którzy odwiedzają Zarabie w weekendy. Dużo się tu dzieje, są organizowane różne wydarzenia, jak choćby w miniony weekend. Zarabie się zmienia, powstają nowe miejsca do relaksu, jak np. plaża. To jeszcze nie renesans, bo Zarabie ma wciąż ogromny potencjał, czekający na wykorzystanie - powiedziała nam w 2023 roku Katarzyna Reklińska, przedsiębiorca i restauratorka.
Czy dwa lata później można powiedzieć, że jest to prawdziwy renesans Zarabia? Patrząc na zdjęcia z 2010 roku, na pewno tak. Z pewnością są jeszcze obszary, które można lepiej zagospodarować, lecz warto spojrzeć na to, jak dużo udało się osiągnąć nam wszystkim, jako społeczności przez te 15 lat. Piękna droga od zgliszczy do żywej wizytówki Myślenic.
