Znów było ślisko

Znów było ślisko
Straty z powodu urazów są większe niż koszty odśnieżania

Ostatni akord zimy obnażył wadę przepisu, który nakazuje odśnieżać chodniki właścicielom przylegających posesji. W pierwszych dniach wiosny, łatwiej można było znaleźć miejsca nieodśnieżone niż odśnieżone. Szczególnie w sobotę rano na chodnikach było naprawdę ślisko.

Już dwukrotnie radni powiatowi debatowali na temat konieczności odśnieżania chodników przy drogach powiatowych przez służby wynajmowane przez starostwo. Dyskusja dotyczyła głównie chodników na terenach wiejskich, gdzie w wielu miejscach po prostu nie ma kto odśnieżać, gdyż właściciele przylegających pól mieszkają w innych miejscowościach i trudno sobie wyobrazić, żeby przyjeżdżali do sąsiedniej wioski i odśnieżali tam chodniki, gdy muszą to samo zrobić u siebie przed domem. Ale ten problem widoczny jest także w miastach. Tu też coraz częściej zdarza się, że właścicieli nie ma w domu. Wyemigrowali za chlebem, ale nikt za nich nie wykonuje obowiązku odśnieżania. Jest też wiele innych przyczyn, dla których chodniki są nie odśnieżone, a co gorsza nie posypane, przez co zamieniają się w lodowe pułapki.

Jesteśmy, jako społeczeństwo, coraz starsi i konieczność odśnieżania przekracza możliwości fizyczne wielu z nas. Inni są po prostu zbyt zapracowani, gnają z jednej pracy do drugiej, od jednych obowiązków do innych i wówczas łatwo się usprawiedliwić, że odśnieżanie przekracza nasze możliwości. Zwłaszcza, iż widzimy, że inni też zaniedbują ten obowiązek. Niestety zdarza się, że skutki tego zaniedbania ponosimy sami lub nasi najbliżsi. Najczęściej są to upadki pieszych, którzy nie są w stanie utrzymać się na nogach na oblodzonych chodnikach. Upadki powodują złamania lub skręcenia kończyn, złamania obojczyków i potłuczenia żeber oraz inne przypadłości. Później wielomiesięczne leczenie, rehabilitacja, absencja w pracy, dodatkowe koszty i szereg innych kłopotów wywołanych przez wypadek. Nie znam statystyk takich zdarzeń, do jakich dochodzi co zimę w naszym powiecie, ale jest ich na pewno wiele. To oznacza, że wielu ludzi doznaje uszczerbku na zdrowiu, przez naszą opieszałość i nie wywiązywanie się z obywatelskich obowiązków. Koszty tego ponosimy wszyscy płacąc na ZUS, który wypłaca chorobowe poszkodowanym i służbę zdrowia, która zmaga się z dodatkową dużą grupą pacjentów, których mogłoby nie być.

Jeśli zgodzimy się, że skutki niewywiązywania się z obowiązku odśnieżania ponosimy wszyscy, wówczas łatwiej zgodzimy się na zapłacenie za odśnieżanie. Zorganizować to powinny samorządy, które już zapewniają odśnieżanie dróg. Dlatego łatwiej im będzie zapewnić również odśnieżanie chodników przez wyspecjalizowane firmy. Jednak te nie robią takich usług za darmo. Samorządy muszą im za to zapłacić, a skąd wziąć na to środki, skoro zwłaszcza teraz w czasie pandemii brakuje ich na wszystko? Niestety, te dodatkowe środki mogą pochodzić tylko z naszych podatków. Na szczęście zimy coraz krótsze i wydatki na odśnieżanie coraz mniejsze. Dlatego pocieszające jest to, że nasze ewentualne „dopłaty” będą minimalne. Za to możemy otrzymać bezpieczeństwo. Już zwłaszcza nasi starsi sąsiedzi nie będą bali się wyjść z domu, w zimowy poranek, obawiając się upadku. Dla wielu z nich, taka sobota jak ostatnio, oznaczała konieczność pozostania w domu. A przecież wszyscy uważamy, że wolność człowieka jest najwyższym dobrem więc nikogo nieodśnieżone i śliskie chodniki nie powinny więzić w domu.

Witold Rozwadowski Witold Rozwadowski Autor artykułu

Prezes MARG Sp. z o.o. Redaktor naczelny. Przez wiele lat pracował w Urzędzie Miasta i Gminy w Myślenicach, Wcześniej w latach 1999-2003 pełnił funkcję redaktora naczelnego Gazety Myślenickiej. (SAMORZĄD)