Festiwal lata

Mikołaj Cienkosz w drodze po kulinarne marzenia

Mikołaj Cienkosz w drodze po kulinarne marzenia

Czterdziestu najbardziej utalentowanych kulinarnie małych kucharzy z całego kraju, a wśród nich Mikołaj Cienkosz z Myślenic rozpoczęło swoją przygodę z trzecią edycją programem MasterChef Junior. Pierwszy etap polegał na wyborze finałowej czternastki - Mikołajowi niestety tym razem się nie udało, ale jak sam mówi, to jeszcze nie jest jego ostatnie słowo

Mikołaj Cienkosz ma 10 lat, a jego kulinarne umiejętności podziwiała już cała Polska. Chociaż do finałowej 14 awansować mu się nie udało, swojej kucharskiej pasji nie zamierza porzucać, tak jak zresztą kilku innych swoich hobby. O tym jak doszło do jego udziału w programie, o wrażeniach z samego udziału, a także tym co pasjonuje go oprócz gotowania rozmawialiśmy z nim i z jego rodzicami: Joanną i Krzysztofem Cienkoszami.

Dziesięciolatek pasjonujący się kulinariami, to dosyć nietypowe zjawisko. Jak u Mikołaja pojawiło się takie zamiłowanie do gotowania?

Tata Krzysztof: Myślę, że to zasługa naszego szwagra, który pracuje w Wielkiej Brytanii w Stamford jako manager w restauracji. Bywa u nas przy różnych okazjach i Mikołaj po prostu zaraził się od niego tą pasją. Sam zaczął eksperymentować i od razu dało się wyczuć, że ma talent do łączenia bardzo nietypowych składników i komponowania różnych smaków. Jako rodzice staramy się go wspierać w tej pasji i tworzyć mu jak najlepsze warunki, żeby mógł je rozwijać.

Do MasterChefa to chyba zgłosili go już jego rodzice?

Tata Krzysztof: Bynajmniej. Mikołaj jest bardzo ambitny i przy tym samodzielny. Sam przygotował ankietę i ją wysłał, my ją tylko podpisaliśmy na jego prośbę. O tym, że do eliminacji został zaproszony dowiedzieliśmy się jak przyszła pozytywna odpowiedź. Ponieważ na eliminacje musiał już jechać z opiekunem od tego etapu już mu towarzyszyliśmy.

Z której potrawy wykonanej w domu byłeś szczególnie zadowolony?

Mikołaj: Chyba z sałatki z owocami morza, którą zrobiłem na święta. To bardzo ciekawa kompozycja smaków, a zadowolone miny najbliższych, świadczyły, że chyba musiało im smakować.

Tata Krzysztof: Nam bardzo smakowała również rolada marchewkowa. Mikołaj robi również pyszne foundanty, które smakiem różnią się od tych, które można kupić w cukierni. Moim zdaniem są dużo lepsze…

Mikołaj: Lubię tworzyć takie potrawy, w których jest sporo warzyw i owoców i chociaż nie mam problemów z przygotowywaniem mięsa, to, bardziej lubię te wegetariańskie kompozycje. Stąd również wziął się mój pomysł na przygotowanie tortilli w konkursowej konkurencji.

Jak wyglądają eliminacje do takiego programu?

Tata Krzysztof: Drugim etapem po pozytywnie przyjętej ankiecie są eliminacje regionalne w czterech ośrodkach w Polsce. Na te eliminacje Mikołaj pojechał ze mną i potrawą, którą zrobił w domu. Był to kurczak w sosie z granatu z kuskusem. Następnym etapem jest już gotowanie pod okiem jurorów. Tu Mikołaj znowu zaskoczył wszystkich jajecznicą z krewetkami; rzadko się spotyka młodego człowieka, który potrafi dobrze przyrządzić krewetki - jemu to, udało się w stu procentach.

Jakie wrażenia wynieśliście z telewizyjnego studia MasterChefa?

Mikołaj: Wrażenia są niezapomniane. Możliwość zobaczenia na żywo tych ludzi, których zna się tylko z telewizora, światła kamer, wielka oprawa - to wszystko powoduje, że człowiek czuje się wyjątkowy i chce w tym programie jak najdalej zajść. W pierwszych odcinkach z 40 uczestników wyłania się 14 finalistów, czyli krótko mówiąc pierwsza wykonana potrawa ma decydujące znaczenie dla większości uczestników. Ze swojej byłem zadowolony, choć oczywiście teraz, z perspektywy czasu, zrobiłbym to trochę inaczej…

Co wykonałeś w pierwszej konkurencji?

Mikołaj: Mojej 10-osobowej grupie, bo na tyle osób dzielono finałową 40., przypadły do wykonania potrawy typu street-food, czyli jedzenia przygotowanego i podawanego na ulicy lub w innym publicznym miejscu. To specyficzne potrawy w rodzaju hamburgerów, churrosów, czy naleśników. Postanowiłem, że zrobię tortillę z grillowanymi warzywami i sosem czosnkowym. Warzywa wyszły mi jak należy, ale Michel Moran miał zastrzeżenia, co do tego jak wyszedł naleśnik. Ale mój błąd polegał głównie na tym, że ciasto wyrabiałem rękoma tak jak w domu, zamiast użyć robota kuchennego. No i wyszedł jak wyszedł - trochę taki za bardzo elastyczny, za mało chrupiący. Gdybym użył - jak wszyscy - robota zaoszczędziłbym sporo czasu i energii, a ciasto faktycznie mogłoby być lepsze. Mówi się trudno, ale traktuję to jako wypadek przy pracy, naukę, która przyniesie mi korzyść w kolejnych konkursach.

W telewizji widać było, że trochę to przeżyłeś…

Mikołaj: Emocje były rzeczywiście dosyć duże, ale w tym programie towarzyszą nam rodzice. Byliśmy też pod opieką psychologów więc ostatecznie nie traktuję tego jako porażki, ale jako nowe doświadczenie…

Tata Krzysztof: Ja już w trakcie tego programu, powiedziałem, że Mikołaj dla mnie będzie bohaterem niezależnie od tego jak daleko zajdzie w samym turnieju. Wspólnie z żoną byliśmy, jesteśmy i będziemy z niego dumni, pomimo drobnych niepowodzeń. Jesteśmy przy nim, by go wspierać i pomagać realizować jego pasję.

Tym bardziej, że może to nie być ostatnia przygoda syna w MasterChefie?

Mama Joanna: Zgadza się. Mikołaj może jeszcze wystąpić nawet dwa razy, bo w programie górną granicę wieku wyznaczono na 12 lat. Zakładając oczywiście, że nie wejdzie za rok do finałowej 14, bo wtedy już rzeczywiście nie będzie mógł powalczyć ponownie.

 Czy twoje kulinarne zainteresowania są na pierwszym miejscu?

Mikołaj: Można powiedzieć, że to jest jedna z moich wielu pasji. Lubię też i uprawiam piłkę nożną i pływanie, gram w szachy, lubię matematykę, czytam książki, interesuję się muzyką. Gotować lubię, ale to nie jest tak, że cały świat kręci się wokół niego. Może na to przyjdzie jeszcze czas, ale póki co, jestem młody i chcę spróbować wszystkiego. Na ostateczne wybory w moim życiu przyjdzie jeszcze czas.

Mama Joanna: Mikołaj wiele z tych zainteresowań rozwinął praktycznie bez naszej ingerencji i inspiracji, bo czytać książki zaczął już jak miał 4 lata i niedługo potem zaczął uczyć czytania innych. Poza tym można powiedzieć, że przynajmniej w kilku dziedzinach, które wymienił jest naprawdę uzdolniony. Długo nawet nie mieliśmy świadomości, że prowadzi swojego bloga kulinarnego…

Jak w szkole zareagowano na twój udział w programie telewizyjnym ?

Mikołaj: Trzymałem to w tajemnicy najdłużej jak się tylko dało, tak żeby nie miało to wpływu na to, jak postrzegają mnie nauczyciele oraz koleżanki i koledzy w szkole. I udało się - była to niespodzianka, która wszystkich zaskoczyła. Po emisji pierwszego odcinka spotkałem się z wielką życzliwością, nie tylko od swoich rówieśników ale i od wielu nieznajomych ludzi, którzy oglądali program w telewizji. Ludzie różnie reagowali - większość gratulowała i żałowała, że nie udało się dostać do finałowej czternastki…

MasterChef Junior to pierwszy w historii polskiej telewizji program, w którym gotują dzieci. Pierwszy etap to wejście do finałowej czternastki, kolejny cel to zdobycie trofeum „MasterChefa Juniora” i 15 tysięcy złotych. Droga na szczyt nie jest łatwa. Ania Starmach, Mateusz Gessler i Michel Moran zaskakują uczestników programu długą listę wyzwań. W każdym z odcinków na małych kucharzy czekają dwie konkurencje. W programie nie brakuje wyjątkowych gości.

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).