Nie spodziewali się takiego zainteresowania

Nie spodziewali się takiego zainteresowania
- Odzew zaskoczył wszystkich. W krótkim czasie szafy i magazyny w Zakładzie Opieki Leczniczej zapełniły się pościelą i prześcieradłami - mówi pielęgniarka Danuta Druzgała Fot. Piotr Jagniewski

W lutym apelowali o wsparcie pacjentów Zakładu Opieki Leczniczej. Pół roku po ogłoszeniu akcji sprawdzamy jaki przyniosła skutek. - Nie spodziewaliśmy się takiego zainteresowania - przyznają pracownicy oddziału i organizatorzy akcji

W oddziale Zakładu Opieki Leczniczej działający przy myślenickim szpitalu przebywają pacjenci z całego powiatu. Zakład działa od 2000 roku i dysponuje 44 łóżkami. Wolne trafiają się tylko wtedy, gdy zwolnią się w sposób naturalny, ponieważ to miejsce do którego starsi i często samotni trafiają u schyłku swojego życia, zostając tutaj na zawsze. Jak większość tego typu miejsc w kraju, oddział zajmujący się długoterminową hospitalizacją jest kontraktowany w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia, jednak kwota ta nie zawsze okazuje się być wystarczająca.

- W pełni wykorzystujemy pieniądze z funduszu, ale ze względu na opiekę długoterminową jakiej wymagają nasi pacjenci, każda ilość dodatkowych materiałów jest cennym darem i zostanie przez nas wykorzystana - wyjaśnia Marcin Matuszyk, ordynator oddziału. Jak przyznaje; każde działanie, które wpływa na poprawę egzystencji chorych jest wartościowe, a dzisiaj coraz trudniej znaleźć ludzi o otwartym sercu.

Zauważył to Jerzy Fedirko, który na oddział trafił pięć lat temu. -To było po śmierci mojej mamy, kiedy postanowiłem zanieść na ZOL wszystkie pozostałe materiały takie jak opatrunki, podkłady i pampersy. Wtedy spotkałem pielęgniarki, które dawniej uczyłem. W trakcie wizyty na oddziale spostrzegłem, że znajduje się tu dużo osób, którym można pomóc. Tak stałem się tu częstym gościem - wspomina.

Dzisiaj zarówno on jak i Stefan Patyk są na oddziale dobrze znani. Przechodząc korytarzem sprawiają wrażenie jakby byli wśród bliskich. Witają ich nie tylko pacjenci, ale również pracownicy oddziału, a pozdrowień nie ma końca. Zanim jednak tak się stało, Jerzy z końcem roku wpadł na pomysł, aby umilić czas pacjentom ozdabiając ściany pomieszczeń… obrazami. Na co dzień jako kurator przygotowuje artystom wystawy, dlatego pomyślał, aby poprosić każdego z nich o przekazanie przynajmniej jednej pracy. Zebrał 74 zdjęcia i obrazy, które dzisiaj wiszą na ścianach oddziału.

- Wiem, co to znaczy bliskość drugiego człowieka, ale również wiem co znaczy, kiedy ściany w szpitalu, w sali, której się leży są puste. Pomagając tutaj od paru lat z oddziałową Małgosią Gubałową doszliśmy do wniosku, że dobrze byłoby dać jeszcze jedną nadzieję, tym którzy odchodzą w bardzo trudnych okresie ich życia – wyjaśniał w grudniu podczas przekazania obrazów.

To podczas tej uroczystości poczuł potrzebę niesienia ludziom dalszej pomocy. Skoro artyści zdecydowali się przekazać swoje obrazy i fotografie, to dlaczego pomocy mieliby odmówić inni? – pomyślał. Okazało się, że ludzie chętnie włączają się w tego typu akcje i razem ze Stefanem Patykiem postanowili iść za ciosem.

W lutym za zgodą dyrektora szpitala zaapelowali do mieszkańców, aby ci zamiast wyrzucać niepotrzebną pościel lub odzież - przekazali ją dla pacjentów ZOL-u. - Nie chodzi nam o finanse, a o dary rzeczowe, które będą mogły komuś służyć - mówili licząc na dobre serca myśleniczan.

Nie tylko prześcieradła i pościele

Odzew zaskoczył wszystkich. W krótkim czasie szafy i magazyny w Zakładzie Opieki Leczniczej zapełniły się pościelą i prześcieradłami, a mieszkańcy wciąż dopytują w jaki jeszcze sposób mogą pomóc. Szukając odpowiedzi na ich pytania, udaliśmy się na miejsce. Jak się okazuje na apel odpowiedziała ponad setka mieszkańców Myślenic i okolic, a w niektórych miejscowościach takich jak Bysina, Jawornik, Głogoczów w zbiórkę włączały się całe miejscowości.

Na oddział trafiły nie tylko ręczniki, prześcieradła i pościele, ale też odzież, a to niezwykle ważne, bowiem wielu przebywających tu pacjentów to osoby samotne, które nie są w stanie zaopatrzyć się w nowe ubrania. - Mieszkańcy wykazali się wielką życzliwością, to wspaniałe że ludzie dostrzegają potrzeby innych i chcą pomóc - prezentując część przekazanych rzeczy mówi Danuta Druzgała pracująca na oddziale jako pielęgniarka. - Staramy się, aby każdy pacjent codziennie miał świeżą i czystą pościel, aby mogli poczuć się jak w domu - dodaje. Jak przyznaje; do rzeczy pierwszej potrzeby można zaliczyć także wszelkiego rodzaju bawełniane podkoszulki, lekkie spodnie piżamowe, które zużywają się najszybciej.

Jak pomóc?

Dlatego Jerzy Fedirko wraz ze Stefanem Patykiem pół roku od organizacji pierwszej akcji wsparcia postanowili ponowić swój apel. Na liście najbardziej potrzebnych i najszybciej zużywających się ze względu na stan pacjentów przedmiotów - znajdują sie również dresy, bluzy rozpinane, podkoszulki i koszule flanelowe. Zapakowane i wyprane przedmioty można przekazywać bezpośrednio na oddział do dyżurki pielęgniarskiej (Myślenice, ul. Szpitalna 2).

- Jeżeli któryś z darczyńców będzie miał kłopot z transportem swojej paczki, wystarczy zadzwonić na jeden z numerów telefonicznych (694308337, 531192199), a my przyjedziemy pod wskazany adres i odbierzemy je osobiście - zapewnia Stefan Patyk.

Piotr Jagniewski Piotr Jagniewski Autor artykułu

Reporter, redaktor, fotograf. Lubi dobrze opowiedziane historie i ludzi z pasją, którzy potrafią się nimi dzielić. Od 2014 roku pełni funkcję redaktora naczelnego. (REPORTAŻ, WYWIAD, WYDARZENIA, LUDZIE, SAMORZĄD)