Festiwal lata

Powieść jak gra komputerowa

Powieść jak gra komputerowa

Najnowsza powieść Katarzyny Żak jest niezwykła, bowiem to czytelnik będzie miał wpływ na to, jak rozwinie się jej fabuła. Oryginalna jest jednak nie tylko stylistyka powieści, ale i metoda dotarcia z nią do czytelnika, bo „Wierzeji czasu” nie znajdziemy w księgarniach…

 

„Kraków, 25 marca 2025, wtorek, godzina 11.15. Wiktoria nigdy nie przyznawała się do własnego wieku. Ale w tym momencie z całą przytłaczającą świadomością poczuła ciężar swych siedemdziesięciu dwóch lat. Próbowała rozprostować plecy, ściągnąć łopatki i dumnie unieść podbródek, ale nic z tego. Dopadło ją zmęczenie, mięśnie zastały się od bezruchu i niewygodnej pozycji. Już od ponad godziny tkwiła w bramie jednej z kamienic przy Mikołajskiej i spoglądała na znajdującą się naprzeciwko księgarnię. Musiała się upewnić, że jej wnuczka nie sprzeniewierzy się zapisom testamentu i podąży wyznaczonym śladem”.

 

Tak zaczyna się najnowsza powieść Katarzyny Żak. Powieść niezwykła, bo czytelnik będzie miał wpływ na to jak rozwinie się jej fabuła. Powstała na kanwie opowiadania „Powrót ad fontem” opublikowanego w miesięczniku „Science fiction, fantasy, horror” w 2011 roku.

Opowieść przenosi nas w niedaleką przyszłość w której Kraków staje się areną zmagań o pierwodruk jednej z najważniejszych ksiąg w dziejach europejskiej kultury. Główni bohaterowie to odzyskiwaczka ksiąg Eliris Vermeer i biograf Christiana Deweya. Chcąc ratować znany wszechświat muszą zdobyć posadę szefa instytutu do spraw badania Wierzei Czasu. Podróżując przez Wierzeje Czasu od IV do XXIV wieku nasi bohaterowie napotykać będą wrogów oraz przyjaciół, a także osoby, których zamiary i motywacje nie będę jednoznaczne. Oryginalna jest jednak nie tylko stylistyka powieści, ale i metoda dotarcia z nią do czytelnika bo „Wierzeji czasu” nie znajdziemy w księgarni, ale w internecie, a jeśli ktoś życzy sobie tradycyjną książkową formę jest i taka opcja. O kulisach pracy nad ksiązka rozmawialiśmy z autorką.

„Wierzeje czasu” - określasz jako „powieść paragrafową”. Jak mogłabyś wyjaśnić laikowi cóż to takiego i czym się ona różni od normalnej powieści?

To gra w formie książki, w której czytelnik ma wpływ na rozwój fabuły. Tekst podzielony jest na rozdziały zwane paragrafami (stąd potoczna nazwa „paragrafówki”) i pod koniec rozdziału czytelnik sam wybiera, jakie działania chce podjąć - wówczas odsyłany jest do następnego, wskazanego paragrafu. Całość, ponieważ to mimo wszystko gra, ma jasno określony cel, do którego czytelnik powinien dążyć, a jego osiągnięcie jest równoznaczne z „wygraną”. Ale też, by nie było zbyt prosto, jest kilka ślepych uliczek…

Jak pisze się powieść która formalnie tak znaczącą się różni od tego co czytelnik spotyka na co dzień?

Główna różnica polega na nieliniowym podejściu do fabuły. W klasycznych konstrukcjach powieściowych akcja przechodzi od punktu A do B, potem C, itd. Pisanie takiej powieści, mimo wymogu posiadania jakiejś nadrzędnej, ogólnej wizji i organizacji tekstu, polega na podążaniu właśnie według tych punktów. Tak było w przypadku pisania „Nie ma tego złego”. Natomiast powieść paragrafowa po punkcie A daje możliwość B, C i D. Po przejściu do B mamy znów wybór E, F i powiedzmy, znów D.

Plan takiej powieści to sieć z licznymi drogami i zapętleniami. W tym wypadku więc, bardziej niż przy liniowej fabule, konieczne jest wcześniejsze bardzo szczegółowe rozpisanie książki-gry. Trzeba mieć ciągle na uwadze wielorakie rozwiązania, uwzględniać drogi, które już być może pokonali bohaterowie, panować nad kilkoma, bądź kilkunastoma wątkami jednocześnie. Z jednej strony to spore wyzwanie, z drugiej - świetna zabawa logiczna.

„Wierzeje czasu” dają czytelnikowi pewną swobodę w kreowaniu fabuły. To trochę jak w fabularnych grach komputerowych. Jest szansa, że „Wierzeje czasu” w takiej formie również trafią do obiegu?

Powieść jest tak skonstruowana, że z łatwością da się ją dostosować do wymogów takich gier. Wszystko zależy od zainteresowania czytelników i wydawców.

Swoją najnowszą powieść wydajesz jako publikację niezależną. Opowiedz coś o tym sposobie dystrybucji.

Zdecydowałam się na niezależną publikację, ponieważ powieści paragrafowe wciąż jeszcze nie są zbyt rozpowszechnione na polskim rynku. Natomiast publikacja w Wydawnictwie Ridero daje możliwość zarówno zakupu e-booka, jak i zamówienia druku książki, co wydaje się istotne z punktu widzenia czytelników, którzy przedkładają papier nad elektroniczny czytnik.

Na stronie internetowej piszesz, że punktem wyjścia dla „Wierzei ..” było Twoje opowiadanie „Powrót ad fontes” z 2011 roku. Jak jedno ma się do drugiego?

Zarówno to opowiadanie, jak i kilka innych, które później powstały, dały solidną podbudowę świata przedstawionego. Konstrukcja głównych bohaterów i ich motywów działania powstała już przy tworzeniu „Powrotu ad fontes”. Opowiadanie kończy się w momencie odkrycia nielegalnego wykorzystania mechanizmu zwanego „wierzejami czasu” - i tu pojawia się punkt wybicia dla gry. Bohaterowie, chcąc ratować znane im uniwersum, muszą przejąć nadzór nad tym mechanizmem. Ich droga do celu stanowi fabułę prezentowanej powieści paragrafowej.

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).