Żółte autobusy zjeżdżają z trasy

Żółte autobusy zjeżdżają z trasy

Jak poinformowała firma Małopolska PKS, na swoich mediach społecznościowych, od 1 października przestaną kursować autobusy obsługujące linię Myślenice – Kraków. W poniedziałek w myślenickim magistracie odbyła się konferencja prasowa, na której burmistrz Jarosław Szlachetka zapewnił, że gmina robi wszystko, aby zabezpieczyć komunikację dla mieszkańców na tej trasie.

Decyzja spółki Małopolska PKS o likwidacji przewozów na linii Myślenice - Kraków rodzi wielkie zdziwienie i żal wszystkich dojeżdżających do stolicy Małopolski. Żółte autobusy zapewniały komfort jazdy oraz na miarę możliwości również niezawodność i mimo, że funkcjonowały krótko, wpisały się już w pejzaż naszego miasta. Jak powiedział Jarosław Szlachetka również on został zaskoczony decyzją prezesa Tomasza Stanka, który nigdy wcześniej nie informował, że nosi się z takim zamiarem. W czasie spotkania, które odbyło się przed konferencją, prezes Małopolska PKS poinformował burmistrza, że na tej decyzji zaważyły głównie względy osobiste, które były ważniejsze niż ekonomiczne, dlatego nie ma już szansy, żeby zmienił zdanie.

- Chciałbym powiedzieć, że zadaniem samorządu gminnego jest zabezpieczenie komunikacji wewnątrz gminy, niemniej wiem jak ważna jest komunikacja pomiędzy Myślenicami i Krakowem, dlatego już w sobotę kontaktowałem się z wojewodą Łukaszem Kmitą i wicemarszałkiem Łukaszem Smułką, żeby w tej kryzysowej sytuacji utrzymać połączenia autobusowe na tej linii - powiedział burmistrz Jarosław Szlachetka. - Jestem już po wstępnych ustaleniach z wicemarszałkiem, że w razie konieczności zostanie zabezpieczona komunikacja zastępcza, którą może świadczyć Kolej Małopolska dysponująca odpowiednim taborem autobusowym. Tymczasem prowadzimy intensywne rozmowy z innymi przewoźnikami, którzy chcieliby świadczyć usługi na linii Kraków - Myślenice. Jestem przekonany, że mimo krótkiego czasu uda nam się zabezpieczyć przewozy i to o tym samym standardzie co dotychczas.

Sytuacja jest dynamiczna, ale wydaje się, że dzięki aktywności władz gminy uda się ją szybko rozwiązać. Jest nawet szansa, że dalej będą kursować na tej linii żółte autobusy, gdyż prezes Stanek zadeklarował, że przekaże (odsprzeda?) autobusy nowemu przewoźnikowi. W tej sytuacji pozostaje tylko mieć nadzieję, że nie znikną autobusy z tej trasy bez względu na to czy będą żółte czy innego koloru.

- Z tego miejsca chciałbym skierować apel do wszystkich, którzy od soboty próbują zbić kapitał polityczny na tej sytuacji kryzysowej, bardzo przykrej dla mieszkańców i próbują to wykorzystać politycznie, pozorując działania. Prosiłbym, żeby tę sprawę pozostawili nam do rozwiązania z Zarządem Województwa Małopolskiego, bo na ich pomoc w tej sprawie już od dawna nie liczę – dodał na zakończenie briefingu Jarosław Szlachetka.

Te osiemnaście miesięcy, kiedy linię Myślenice - Kraków obsługiwały żółte autobusy zmieniły nasze nawyki podróżowania do stolicy regionu. Wreszcie mogliśmy jeździć względnie komfortowo, w klimatyzowanych pojazdach, w których nie było takiego ścisku jak w busach. Dziś już nikt nie tęskni za czasami kiedy „królowały busy” i oby nie wróciły. Oczywiście busy są dobrym uzupełnieniem dla autobusów, ale nie mogą stanowić podstawowego środka transportu do Krakowa. Podkreślić trzeba także życzliwość kierowców autobusów, których chwalili pasażerowie. Dlatego wielu z tych, którzy korzystali z żółtych autobusów żałuje, że linia kończy działalność.

Jak czytamy w oświadczeniu spółki Małopolska PKS pt. „Żółte autobusy dojechały do ściany” - „…[likwidacja linii] jest to jedna z najtrudniejszych decyzji, jakie przyszło nam do tej pory podjąć. I chociaż jest to ustalenie powzięte przez nas, to nie mamy na nie pełnego wpływu. Po osiemnastu miesiącach przyszedł czas, gdy projekt linii “M1” Myślenice - Kraków dobiegł końca w obecnej formie: 30 września 2022 roku będzie ostatnim dniem kursowania naszych żółtych autobusów. Dziękujemy wszystkim, którzy przez ten czas jeździli z nami. Wspólnie odbyliśmy wiele wyjątkowych podróży i przemierzyliśmy mnóstwo kilometrów. Jeżeli chodzi o przyczyny to nie ukrywamy, że czynnik ekonomiczny jest tutaj kluczowy. Korzystając z okazji chcemy również przeprosić za wszystkie błędy i potknięcia (a takie również były) z naszej strony. Dokładaliśmy przez ten czas wszystkich możliwych starań jakie były w naszej mocy, aby autobusy jeździły punktualnie, sprawne i zadbane. Jest to wynik pracy naszych niezastąpionych kierowców, którzy każdego dnia jeździli dla Państwa. Niektórzy z nich pokonując trasę Myślenice - Kraków przez ten czas przemierzyli odległość równą półtora okrążenia kuli ziemskiej. Wiele nieprzespanych nocy mieli również nasi mechanicy i osoby koordynujące cały projekt. Serdecznie dziękujemy całemu zespołowi - możemy się pochwalić, że mieliśmy tak świetną ekipę. Być może nasz niszowy i nieoczywisty projekt był wadliwy od samego początku - nie miał szansy sprawdzić się w obecnych warunkach. Komunikacja komercyjna bez wsparcia z zewnątrz (dopłaty do przejechanego wozokilometra, nieoprocentowane kredyty na wymianę taboru itd.) nie są możliwe w dłuższej perspektywie czasu na takim poziomie, jaki chcieliśmy zapewnić. Niestety, nie zamierzamy zmieniać autobusów na pojazdy typu bus – od tego są inni, którzy zapewne w krótkim czasie uzupełnią lukę na naszym miejscu. Prosimy również, by w tych ostatnich dniach funkcjonowania linii nie przenosić negatywnych emocji (a takie zapewne się pojawią) na nasz personel – dla nich to również niekomfortowa sytuacja. Jeszcze raz serdecznie dziękujemy Państwu jako naszym pasażerom za wspólne chwile spędzone razem w tym okresie. Mamy nadzieję, że nasza praca pozostawi po sobie jakiś wymierny efekt, a przynajmniej dobre wspomnienia. Będziemy razem oczekiwać na lepsze czasy i być może inną rzeczywistość.”

- Zaskakujący jest moment i nagły tryb zakomunikowania tej przykrej dla nas decyzji. Z obserwacji i relacji podróżujących wynika, że liczba pasażerów zwiększyła się zdecydowanie, a za kilka dni staruje jeszcze rok akademicki. Decyzję musimy jednak uszanować, gdyż tak jak w przypadku innych przewoźników, tabor autobusowy jest własnością prywatną. Ze swojej strony mogę obiecać, że podejmiemy wszelkie możliwe starania, aby komunikacja autobusowa z miastem wojewódzkim funkcjonowała - komentuje sprawę wiceburmistrz Mateusz Suder

Miejmy nadzieję, że lepsze czasy nadejdą już w październiku wraz z nowym przewoźnikiem, choć niestety musimy się również liczyć z przejściowymi problemami.

 

Witold Rozwadowski Witold Rozwadowski Autor artykułu

Prezes MARG Sp. z o.o. Redaktor naczelny. Przez wiele lat pracował w Urzędzie Miasta i Gminy w Myślenicach, Wcześniej w latach 1999-2003 pełnił funkcję redaktora naczelnego Gazety Myślenickiej. (SAMORZĄD)